poniedziałek, 2 kwietnia 2012

"Czarne Złoto" - moja pierwsza styczność z tematem fair trade

Miałem przyjemność obejrzeć ten film latem 2007 roku we Wrocławiu. To wydarzenie nie miałoby prawdopodobnie miejsca, gdyby nie fakt, że byłem w tym czasie szczęśliwym posiadaczem karnetu festiwalu Era Nowe Horyzonty. Nie zależało mi jakoś szczególnie na tym seansie, ale chyba dobrze trafiłem, bo w natłoku kilkudziesięciu filmów obejrzanych w przeciągu ledwo dziesięciu dni, ten jeden zdecydowanie zapamiętałem ponadprzeciętnie dobrze.

Nigdy szczególnie nie przepadałem za kawą a tym bardziej za ekspresami do kawy. A tak się zabawnie składa, że to właśnie wokół tego napoju poruszany jest w tym dokumencie temat Fair Trade. Chyba pomogło mi to nawet wtedy podejść do obrazu obiektywnie ;) Nie raziły mnie, tak jak miały działać zapewne na Amerykanów, zestawienia opisów wyzysku rolników w połączeniu z gorącą kawą serwowaną w Starbucks, czy produktami Nescafe. Pomijając już fakt, że ta pierwsza korporacja w tamtym czasie w Polsce jeszcze nie działała.
Lubię za to dobre dokumenty. Do takich filmów ten zdecydowanie należy. Technicznie bez zarzutu, ciekawe obrazy z Ameryki Południowej i Azji (z takich krajów jak Chiny czy Turcja), czy też, wtedy dla nas równie egzotyczne, ujęcia sieciówki Starbucks w USA. Reżyserowie Mark i Nick Francis wykonali tutaj kawał dobrej roboty. Bez zarzutu też została poprowadzona narracja filmu. Autorzy, unikając klasycznego błędu swoich kolegów, nie przesadzali z wciskaniem w oczy widza maksymalnie dużej ilości filmu i złożyli całość w bardzo sensowne i strawne 78 minut.
Boli niestety, że pierwsza styczność z tematem zmusza widza do wyboru stronnictwa. A wybór jest aż nadto oczywisty. Twórcy oświecają nas, że pijąc kawę w dużej sieci, lub wybierając się do supermarketu i wkładając do wózka markowy napój, przyczyniamy się do wyzysku i biedy rolników. Mamy oczywiście wybór, możemy uciec od Ciemnej Strony Mocy i od zakończenia seansu kupować już tylko i wyłącznie kawę Fair Trade. Proste, prawda?
No, niestety nie do końca. Jak też dowiodła rozmowa po seansie z osobami mocno zaangażowanymi w temat. W tamtym czasie produkty Sprawiedliwego Handlu były ciężko dostępne i dodatkowo znacznie droższe od swoich "złych" masowych odpowiedników.